Natknęłam się ostatnio na takie zdanie: " Twoja nieobecność będzie mnie nawiedzać w snach", które zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wprawdzie w ekranizacji zostało ono użyte w kontekście śmierci, do mnie jednak trafia jako wyraz tęsknoty za kimś utraconym. Tracimy nie tylko tych, którzy umarli; tracimy ukochanych, przyjaciół, bliskie nam dusze. Nawiedza mnie ktoś w snach. Dawno temu był taki ktoś. Wysoki, o radosnych oczach i włosach kręconych, ktoś starszy i głodny życia. Ktoś ważny. Zdarzyła nam się mała wieczność, która miała trwać już zawsze, ale nie trwała. Potem było życie, inne, szalone, aż spotkałam kogoś nowego z kim mam nową wieczność. Życie zrobiło swoje, ale czas coś zawala. A w snach nawiedza mnie ktoś z wieczności, która okazała się chwilą. To była bardzo dobra wieczność, ale zamknięta między pierwszym, a ostatnim "kocham". Każda miłość trwa tyle ile ma trwać i nie ma w tym nic niezwykłego. Spotykamy ludzi, angażujemy się, łamiemy im serce albo oni łamią je nam. Uczymy się, odkrywamy swoje granice, potrzeby i nowe drogi. To ważne, doświadczenia wymuszają na nas zmianę, a zmiana ewolucję. Fajnie (żartuję wcale nie jest fajnie zbierać się kolejny raz z podłogi i próbować w życie), ale po co te retrospekcje? Lekcja odrobiona, na osi czasu kilometry pokonane od wspólnej codzienności, czemu więc ktoś wraca, nawiedza głowę, gdy robisz pranie albo piszesz raport. Oczywiście przeszłość była pełna tego co w związkach najlepsze: miłości, beztroski, bezpieczeństwa i... głupot. Tak powinno być. Dziś z dystansu jestem wdzięczna za tamtą rzeczywistość, ale jest ona jedynie historią, odległym mirażem pamięci. Nie tęsknię za tym kimś, jeśli już to czasem za sobą z tamtych lat - beztroską i szaloną. Ale to tylko chwilami gdy życie o mnie zapomina, a to się rzadko zdarza. Byłoby miło, gdyby los przestał nawiedzać teraźniejszość duchami dawnego dobra. Człowiek się stara jakoś iść przez tę grę zwaną życiem, przechodzi z poziomu na poziom, traci energię albo życie i w tej turze jest game over. Wieczność, która wiecznością nie była jest za mną, ważny ktoś jest dziś obcym człowiekiem, zmienił się tak jak i ja się zmieniłam. Koniec gry. Już czas posłać sobie serdeczny uśmiech i pozwolić tym wspomnieniom wyjść przez otwarte drzwi.
